|
|
|
Czerwiec 2002. Archangielsk. Grupa studentów z naszego Instytutu przebywa na kilkudniowym kursie językowym. Gospodarze z Uniwersytetu im. M. Łomonosowa zapraszają nas na spotkanie i przedstawienie w wykonaniu studenckiego teatru "Bałaganczik". Zaczyna się. Spektakl jest bardzo niekonwencjonalny. Nie ma dekoracji, niewiele rekwizytów, stroje nie teatralne, lecz "zwyczajne". Aktorzy czasami zapominają tekstu, mylą się. A mimo to wszyscy bawią się doskonale. Żadnych kompleksów, zażenowania czy tremy. Wspaniała zabawa! Bardzo nam się to podoba. Pierwsza myśl: a może też byśmy spróbowali zrobić coś podobnego?
Ale oto gospodarze zapraszają nas do wspólnej zabawy, proponują byśmy wystąpili. Nie jesteśmy na to przygotowani, toteż nasz udział w programie musi być spontaniczny, improwizowany. Śpiewa Ola Wądołowska... Śpiewa pięknie! Potem organizuje konkurs - zabawę Adam Olszewski... Robi to świetnie... Do zabawy włączają się inni nasi studenci. Gospodarzom bardzo się podobamy, czujemy to. A ja oczom i uszom nie wierzę. |